"Inferno" czyli znowu to samo


     Przyszedł czas aby troszkę (przynajmniej na chwilę) przerzucić się na inną literaturę niż ta, której maraton zrobiłem sobie ostatnio. Po takich tytułach jak "Pełzająca śmierć", "Nienasycony" czy "Siódma dusza" w końcu musiałem na chwilę coś zmienić. Wszak nie można przecież czytać tylko tak ambitnych dzieł i trzeba czasem wyprać sobie łeb jeszcze bardziej;).    

"Pełzająca śmierć" czyli toruńska już zawsze będzie miała dziwny posmak...

    
      Holy fucking shit!!!

Szczerze powiem, że tak popieprzonego gówna to ja się nie spodziewałem!
  
Absurd przerósł absurd, a ja zakochałem się w prozie Tomasza Siwca, który okazał się być wykrętem i świrem ponad wszelką miarę.

"Siódma Dusza" czyli dom wariatów


Miałem ostatnio przyjemność chwycić ten tytuł w swoje ręce i spędzić w jego towarzystwie kilka godzin. Jako fan literatury grozy głównie polskich Autorów, byłem bardzo szczęśliwy że trafiło mi się ponownie coś rodzimego.

Gdzie jest granica?



Prawie dwa lata temu zamieściłem na swoim prywatnym profilu FB pewien wpis. Wywołał on wtedy spore poruszenie wśród wielu osób i zaczął troszkę żyć własnym życiem. Tym razem w nieco odświeżonej i rozbudowanej formie chciałem zamieścić go na „czyśćcu”.

Czy coś zmieniło się w moich poglądach od tamtego czasu? Czy coś jest „inaczej”? Czy ja się zmieniłem? Czy zmieniły się moje spostrzeżenia?

Zapraszam, sprawdź.

Ale do rzeczy.

Obserwuję jak internet czy portale społecznościowe zasypane są w 90% tematem uchodźców. Szczerze mówiąc to dziwię się, że imigranci nie wyskakują mi jeszcze z lodówki, spod stołu, z szafy, ze sracza czy spod łóżka. Generalnie tematu jest gruby przesyt. Wciąż i wciąż i wciąż imigranci.

Czy słusznie?

Kalejdoskop CZĘŚĆ 2



No to pykam z drugim kalejdoskopem. Czy przyjął się pierwszy nawet nie wiem bo komentarzy było tyle, że mało pantalonów nie obsrałem:)… Tak więc czy forma jest w porządku, czy kogoś to interesuje, czy ktokolwiek to przeczytał czy piszę tylko dla siebie  - w ostatecznym rozrachunku nie wiem:).

     O czym tym razem?

     Trochę się działo. Przede wszystkim Liga Mistrzów i Mistrzostwo Polski dla Legii. Plus kilka newsów w postaci mniej lub bardziej istotnych kozich bobków.

"Wypuść mnie, proszę i inne opowiadania" czyli burdel jak w damskiej torebce

      Wiele wody musiało w Wołdze upłynąć do czasu gdy ponownie udało mi się złapać w ręce kolejną pozycję od Edwarda Lee. Minąć go musiało aż tyle bo nic nowego w naszym ojczystym języku po prostu się nie pojawiało. Dlatego gdy z wielką radością chwyciłem w ręce opowiadania wypuszczone pod patronatem Wydawnictwa Dom Horroru, moja twarz z podniecenia tym faktem musiała być czerwona jak dupa Winnetou.

Piraci z Karaibów: Zemsta Salazara

Poranek rozpoczął się jak każdy poprzedni. Przynajmniej dla mnie. Ale podświadomie czułem, że coś dziś będzie inaczej. To nie będzie dzień jak każdy inny.

Mimo przeczuć usiadłem zadowolony rozkoszując się świeżo zalaną bezglutenową inką kiedy do kuchni wkroczyła Madzia i powiedziała:

- nalej mi rumu lądowy zasrańcu! - po czym udała się z powrotem do pokoju mrucząc pod nosem coś w stylu - "gdzie jest mój rapier...? Gdzie moja busola...?"

Bo Madzia wychodzi z założenia, że jak ktoś pije rum od samego rana to nie jest alkoholikiem tylko piratem...

"Nienasycony" czyli cudowne lata 90-te


      Ale to było dobre! Ależ smaczne!

Jakbym miał porównać do czegoś "Nienasyconego" to byłoby to tanie wino. Niby siara, niby najtańsze barachło, niby omijać szerokim łukiem ale kurde... jakie zajebiste w smaku!

Moje uwielbienie dla horroru klasy B jest olbrzymie. I nie ma dla mnie znaczenia czy mówimy o dziele (choć określenie "dzieło" to trochę nadużycie w przypadku tego typu pozycji) filmowym czy o literackim. Uwielbiam te wszystkie szeroko pojęte bzdury, które nie służą niczemu innemu jak niezobowiązującemu odmóżdżeniu. A powieść Łukasza Radeckiego, spełnia te wymagania idealnie.

Kalejdoskop


      Na rozruszanie bloga puszczę lekką zajawkę aby coś się tutaj ruszyło:). Nie wiem czy uda się z tego zrobić cyklówkę i coś co miałoby ukazywać się tydzień w tydzień ale na pewno jest to jakiś pomysł. Ot, takie podsumowanie tygodnia w temacie ciekawszych i bardziej interesujących faktów.

Od razu nadmieniam, że dla mnie sport to w 90% piłka nożna;). Czyli może się okazać, że będzie to nic innego jak pieprz z dżemem. Ja pieprzę a Wy drzemiecie;).

Nocny Kochanek "Zdrajcy Metalu"


    Szczerze mówiąc początkowo totalnie nie rozumiałem fejmu jaki był napędzany na ten wytwór. Gdzieś tam na sklepowych półkach widziałem płyty, gdzieś w internecie co jakiś czas coś mignęło, gdzieś na facebooku zobaczyłem polajkowany przez kogoś post, a na mieście jakiś plakat. Kompletnie jednak nie wczuwałem się w ideę, nie klikałem w żadne linki ani nie skupiałem wzroku na dłuższą chwilę. Mało tego, ja wciąż nie wiedziałem co to tak naprawdę jest! Kompletnie! Czy to jest jakiś film, jakaś akcja charytatywna, jakaś nowa marka odzieżowa?! No nie wiedziałem totalnie i kompletnie nic! No bo jak coś może być towarem wartym uwagi, jeżeli nosi nazwę „Nocny Kochanek”...?!

"Futbol i cała reszta" czyli chciałbym wrócić do tamtych lat...


      Zdecydowanie jedna z lepszych książek jakie dane mi było przeczytać w ostatnim czasie. Mało tego, przeczytałem ją po raz drugi.

Cholernie sentymentalna podróż w czasy dzieciństwa, dojrzewania czy dorastania, że miałem wrażenie że jest napisana o mnie i grupie moich przyjaciół.